Do braci antysemitów

Drukuj

Niedługo po wydarzeniu, które miało miejsce we Wrocławiu 22.06.2013 (wykład prof. Zygmunta Baumana zakłócony przez narodowców), zaniepokojony także innymi faktami - wyraźnie obrazującymi obecność antysemityzmu w naszym kraju - napisałem wiersz "Do braci antysemitów". Dlaczego "Do braci", chociaż bardzo mi daleko do poglądów tych ludzi? Bo ci, z którymi się nie zgadzam to moi bliźni, bracia i siostry w człowieczeństwie. Nie podzielam ich poglądów, ale nie zapominam, że wiele nas łączy. Zapewne widzimy inaczej wiele spraw, ale wierzę w możliwość dialogu i porozumienia.

Słowo „lodzermensch”, które pojawia się w wierszu oznaczało najpierw najbogatszych mieszkańców Łodzi (w której urodziłem się i mieszkam), a ostatnio używa się go w odniesieniu do wszystkich łodzian. Wyraz „Żydzew” pisano na murach Łodzi, aby pogardliwie określić łódzki klub sportowy „Widzew”, a także – pośrednio – jego kibiców.

 

Lucjan Wesołowski

DO BRACI ANTYSEMITÓW

 

Czerwiec, sobota, ósma rano

W półsennej głowie myśl za myślą

Coś niepokoi mnie w mym kraju

Czy znów do getta kogoś wyślą?

 

Wyrostków krzyki, brudne słowa…

Gdzie? Na uniwersytecie!

Bauman w ramionach głowę chowa

Może mu zaraz „raus” powiecie?

 

Wy, co historii grubą lagą

Teorie wasze podpieracie

Czy tolerancja była blagą?

Kto innowiercom mówił „Bracie”?

 

A wy, tak zwani chrześcijanie

Którym związała myśli stuła

Czyście słyszeli w nauczaniu

Że synem Miriam był Joszua?

***

Leśmianie, Schultzu i Tuwimie

Cześć wam oddaję wiersza słowem

Każdy z nas waszym jest dłużnikiem

Nas, co kochamy polską mowę

 

W tradycji polskiej wychowanym…

Kto dojdzie, jakiej krwi procenty

Czym ja z wieśniaka czy też z pana…

Jedno jest pewne – żem nie święty

 

W niczym nie gorszy ani lepszy

Z racji narodu mianownika

Polskie przewagi czy kompleksy…

Nie utożsamiam się, nie wnikam

 

Więc wiedz, szanowny panie Żydzie

I ty, Żydówko, pani moja

Gdy narodowców pochód idzie

Ja z nim nie pójdę, ja postoję

 

Ja nie napiszę słowa „Żydzew”

Co lodzermenscha oko kole

Ja nie wyśmieję, nie wyszydzę

Nie moja bajka, ja postoję

***

Po lat tysiącu życia razem

Choć lepszy byłby wyraz „obok”

Zbliżyły się narody nasze

I pomieszały się ze sobą

 

Frankiści i przechrztów tysiące

Romanse skryte, asymilacja…

Gdzie się zaczyna, a gdzie kończy

Żydowska czy też polska nacja?

 

Niejeden by antysemita

Zdziwił się mocno i zawstydził

Gdyby poszukał i popytał…

…Wśród jego przodków byli Żydzi!

 

Geje, cykliści czy Murzyni…

Ważne jest znalezienie różnic

By wskazać palcem – On jest inny!

I by kamieniem w niego rzucić

 

Boże, coś nacji tyle stworzył

Co słuchasz modlitw Lucka, Icka

Oczyść umysły zaczadzone

Niech Żyd spokojnie włoży myckę

 

I niech uważa młodzian „anty”

Co sprayem maże szubienice

Na nich Dawida wiesza gwiazdy

I Żydom liczy kamienice

 

Gdy w Anglii, Francji, Ameryce

Przyjdzie mu kiedyś szukać pracy

Może mu rękę poda Icek

A nie pomogą mu rodacy

 

Może zrozumie łysa głowa

Że to nie tak, nie tędy droga

Zamilknie piosnka narodowa

Że my najlepsi z woli Boga!

***

Nie odwracajcie, bracia, głowy

Gdy znowu mówią o Jedwabnem

Opuśćcie rękę, zmilczcie słowa

Co niosą przemoc i pogardę

 

Myśl niechaj czystą umysł zrodzi

I zdanie piękne ktoś wypowie

Że zamiast krzyczeć o narodzie

Lepiej wyszeptać słowo „człowiek”…

 

 

Zdjęcie autorstwa Leszka Pilichowskiegolelow-chasydzi-1.jpg-intern

Czytaj również