Inkubatory

Drukuj

Nasz kraj stał się w ostatnich tygodniach polem walki między grupami społecznymi prezentującym bardzo różne, a niekiedy wręcz przeciwstawne poglądy na kwestie związane z aborcją. Wraz z Edyta Pilichowską - moją znajomą, mieszkającą od kilku lat w Hiszpanii - napisaliśmy tekst w formie dialogu, w którym przedstawione są nasze poglądy na tę sprawę.

Lucjan Wesołowski i Edyta Pilichowska

 

                                                                                   512_edytap_edytowany-1_resized

 

Inkubatory

 

Edyta –  Chcę Ci opowiedzieć, co mi się ostatnio przydarzyło. Szłam bardzo szybko ulicą , gdy podeszła do mnie starsza pani z puszką i spytała, czy chcę wesprzeć pewną akcję. Zobaczyłam coś z napisem „Vida, mujeres” (życie, kobiety), wiec odruchowo wrzuciłam jakąś monetę… Byłam przekonana, że chodzi o walkę z kobiecymi rakami, a pani nakleiła mi naklejkę z listkiem i napisem PRO VIDA (dla życia). Kilka metrów dalej zobaczyłam inna starszą panią (koło 80-tki) z plakatami, a na nich małe stópki, niemowlę i napis „Aby było kochane”. Wystraszyłam się, nogi się pode mną ugięły… O matko, wsparłam katolickie bojówki z „Opus Dei”, będą palić kobiety na stosie… Przy następnym szpitalu stały panie z tej samej organizacji, więc postanowiłam się dowiedzieć dokładnie, o co chodzi. A panie  (w wieku od około 50 do około 70 lat) powiedziały mi, że one wspierają samotne kobiety w ciąży – te, które nie mają środków do życia – aby mogły urodzić. Serce mi urosło, powiedziałam im o Polsce, jedna z pań na to – „Ach, ja właśnie wracam z Polski”. Wytłumaczyłam im, czego chcą polskie kobiety, bo panie wiedziały, że polskim kobietom chodzi o dostęp do aborcji, nie wiedziały jednak o projekcie nowej ustawy, który przewidywał przymus rodzenia przez dziewczynki, przymus rodzenia dzieci poczętych w wyniku gwałtu i ciężko, nieuleczalnie chorych bądź zdeformowanych. Ale przede wszystkim nie wiedziały, że nie ma w Polsce  obywatelskich projektów „zwolenników życia”, które wspierałyby kobiety, dając im alternatywę, kiedy ciąża jest chciana, ale tylko przez matkę, bo tatuś nie dojrzał, odszedł.. Albo kiedy nie zdążyła spytać gwałciciela o numer dowodu, jak radzi pan Kukiz.

Lucjan – Tak się wyraził? Dotarło do mnie tylko takie jego sformułowanie, że kobieta powinna wiedzieć, komu  użyczała swego ciała (słowa były inne, ale sens chyba taki)…

E. – No nie, oczywiście mówił o paniach ,które „nie wiedziały komu dają”, pomijając podwórkowy poziom tej wypowiedzi i pomijając rozwinięcie tej kwestii, bo jak się okazuje ślub niewiele zmienia.. W końcu to pan Kukiz proponował zdaje się dobrowolne alimenty, ale mówiąc w ten sposób o kobietach po prostu uznał, że w proteście udział wzięły „puszczalskie”, bo – jak wiemy – oceny moralne dotyczą jedynie kobiet, a nie tych, którzy tej ciąży są sprawcami. Mówiąc tak – zdecydowanie bez zastanowienia – i wiedząc jakie kwestie są poruszane, tak samo podsumował zarówno dorosłe, zgwałcone kobiety, jak i dziewczynki wykorzystane przez pedofila, czy zgwałcone przez kolegę ze szkoły i to wcale nie na pijackiej imprezie, ale to już osobny temat. Natomiast wracając do Hiszpanii, to owych starszych kobiet kwestujących na ulicy nie obchodziło  moralne prowadzenie się ani kara za grzechy. W Hiszpanii, niegdyś bardzo katolickiej… „Dla życia”  oznacza pomoc, współpracę i informowanie kobiet, że nie są same, że mają kogoś, kto im pomoże.

L. – I tak powinno być.

E. – Bez mizoginistycznej pseudofilozofii, że wina jest zawsze po stronie kobiety. Nawet w przypadku odpowiedzialności za gwałt, do czego zmierzają w swoich wypowiedziach niektórzy mężczyźni w Polsce.

L. – Bo ubrała się zbyt swobodnie, bo niepotrzebnie zaufała itp.

E. – Są takie kraje, gdzie kobiety w wieku lat 80. nie krzyczą „Dziwka!” Może dlatego, że są kobietami rozumnymi, świadomymi i wiedzą, że filozofia „mój wytrysk, twoja ciąża” nie ma nic wspólnego z humanizmem, religią, biologią czy życiem… Nie wspominając już o „szacunku do życia”. W Polsce w szacunku do życia pomija się kobietę , a już na pewno „nie-mężatkę”.

L. – Myślę, że powodem jest nasze zacofanie obyczajowe i intelektualne, sprzęgnięte z silnym wpływem bardzo konserwatywnych instytucji, jak przede wszystkim Kościół katolicki, fundacja „Lux Veritatis” ojca Rydzyka, Instytut na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” itd.

E. – Nie mówiąc już o zwykłym ludzkim miłosierdziu, tak mało popularnym, bo na nim nie buduje się dyktatur, ani nie czerpie przyjemności z władzy….

L. – Wiesz, co się dzieje ostatnio w Polsce, prawda?

E. – Tak, jestem na bieżąco, codziennie czytam informacje z różnych źródeł w internecie.

L. – Spójrz, co napisał instytut „Ordo Iuris” na swojej stronie internetowej:

Wyniki pierwszego sondażu przeprowadzonym po odrzuceniu przez Sejm obywatelskiego projektu „Stop aborcji” przez IBRiS wskazują, że większość Polek popiera zawarty w projekcie postulat całkowitego zakazu aborcji z zachowaniem możliwości życia matki. Zdecydowana większość Polek sprzeciwia się jednocześnie przywróceniu dopuszczalności aborcji ze względów społecznych.

Pomijam już błąd gramatyczny w pierwszym zdaniu… Jest takie powiedzenie: „Jeśli rzeczywistość  nie odzwierciedla naszych poglądów, to tym gorzej dla rzeczywistości”.

E. – Ręce opadają, bo co oznacza przyczyna społeczna, gdy do jednego worka wrzuca się gwałt zarówno w przypadku dorosłej kobiety, jak nastolatki czy dziecka. Albo wykorzystanie seksualne nieświadomej dziewczynki w przypadku, jakim ostatnio żyła Polska, gdy 12- letnia dziewczynka nie wiedziała, że jest w ciąży. Czy weźmy pod uwagę sytuację , gdy jest w ciąży dziewczyna 16- lub17- letnia  albo jest w ciąży kobieta dorosła, która została porzucona przez ojca dziecka i stawia się przed nią wybór: – Ródź, nieważne czy masz za co i gdzie żyć albo zrób „skrobankę”. Jeśli ktoś chce dać wsparcie, pomóc, aby w tym ostatnim przypadku czy nawet wcześniej wymienianym kobieta, dziewczyna zdecydowała się na poród, niezależnie od kwestii co będzie potem  z dzieckiem, to postawa oparta na chęci pomocy i proponowania alternatywy byłaby bardzo cenna.  Moim zdaniem to na tworzeniu alternatywy należy się skupić, aby kobieta miała wybór, bo teraz i  tak go nie ma. W obu przypadkach jest nieobchodzącym nikogo przedmiotem, który został „ukarany ciążą”. Jeśli kobieta zostanie w Polsce zgwałcona, nie ma żadnej pomocy psychologicznej, jest traktowana jak oskarżona, chyba, że zajdzie w ciążę, wtedy nagle jak w „Dziecku Rosemary” staje się tłustym kąskiem; staje się tylko wtedy obiektem zainteresowania wszelkich katolickich aktywistów. A w przypadku jeśli szczęśliwie w ciążę nie zajdzie, to żaden katolik się jej dramatem nie zainteresuje.  Trudno, jej problem. Ja mam taką propozycję „kompromisu aborcyjnego”  w tej kwestii: – Wy (mężczyźni) nie będziecie gwałcili kobiet, a one nie będą tych ciąż musiały wtedy usuwać. Proste.

L. – Czy to naprawdę jest tak, że kobieta zgwałcona nie może liczyć na żadną pomoc psychologiczną?

E. – Oczywiście można mówić , że istnieje wiele organizacji, które taką pomoc oferują, to jest tak samo jak mamy wiele szpitali i pacjentów umierających z powodu zaniedbań lub odsyłanych od szpitala do szpitala. Podobnie jest z pomocą psychologiczną, która niekoniecznie jest oferowana przez profesjonalistów. Można trafić na studentkę, która próbuje nie parsknąć śmiechem, słuchając bardzo dramatycznej relacji, bo nie ma żadnego przygotowania, aby zareagować we właściwy sposób, nie wie co powiedzieć, poza pocieszeniem „Przecież nadal może czuć się pani piękna” (!). Wyobraźmy sobie tę sytuację i pomyślmy, jak może się poczuć cierpiąca, straumatyzowana kobieta, wystawiona  na taką próbę tylko dlatego, że akurat tego dnia nie było pani psycholog. I która nie szuka pomocy kosmetyczki czy stylisty!

L. – Mówimy tutaj o gwałcie – doświadczeniu, które odbija się bardzo głęboko na psychice.

E. – A 30- minutowa rozmowa ze studentką psychologii odbywającą praktykę czy wolontariat niestety nie załatwi sprawy. Co do dłuższych terapii, to nie słyszałam o czymś, co byłoby prowadzone na poziomie profesjonalnym, a nie „partyzanckim”, bez naruszenia prawa do prywatności, nieurągającym godności kobiet. Mam nadzieję, że to się zmienia. Oczywiście o dostępność i fachowość tej pomocy trzeba pytać kobiet, które jej poszukiwały, a nie panie, które pracują w organizacjach czy instytucjach pomocowych i są przekonane , że tę pomoc oferują.

L. – Masz rację. A kwestia gwałtu – czy ktokolwiek gdziekolwiek mówi chłopcom i młodym mężczyznom, że jest to jedno z najgorszych przestępstw przeciwko godności drugiego człowieka, który jest kobietą? Oczywiście tak samo jest godny potępienia gwałt homoseksualny. To dla mnie podstawowa sprawa – uczenie w domach i szkołach szacunku dla drugiego człowieka. Kimkolwiek jest, cokolwiek myśli. Czyli relegowanie przemocy z naszych relacji z innymi ludźmi. Także przemocy werbalnej.

E. – Okazuje się, że ci, którzy tak szafują słowami „Polak – katolik” zapominają dodać trzecie do kompletu – „cham”. Sposób mówienia o kobietach wyraźnie wskazuje na to, że osoby które takich, a nie innych słów używają wychowały się w domach, gdzie mama była od gotowania i sprzątania, a chodziła po domu w fartuszku. Nie myślała o „wielkich sprawach”, bo nie miała na to czasu gotując i sprzątając. I według tych osób tak było dobrze i to jest właśnie wyznacznik tej jedynej właściwej „kobiecości”, a jeśli któraś kobieta chce inaczej, to staje się natychmiast „cipą  szwendającą  się nocą po ulicy”, jak to elegancko ujął pewien pan uznający się przecież za człowieka „moralnego”… Owszem, nawiązał do haseł z transparentów i uznał, że „ kobieta nie szwenda się nocą po ulicy krzycząc o swojej cipie”- dokładnie. Ciekawe co by było, gdyby jakaś pani posłanka albo dziennikarka nazwała jego i jemu podobnych albo powiedzmy wprost owych prawicowych działaczy – bez gwiazdek, ani umowności – tak jak on wprost kutasami, czy po prostu powiedziała „panowie chodzi wam tylko o własne kutasy” . Na przykład gdy mówimy właśnie o aborcji w przypadku kobiet, które są matkami samotnymi, niezamężnymi lub paradoksalnie w kwestii o alimenty. Byłby wstyd , krzyk,  sąd, utrata pracy i ogólne oburzenie społeczne… Kobieta może być nazwana „cipą „, ale jej o niej mówić nie wolno  i to ma ją odpowiednio ustawić w szeregu.

L. – To jeden z przejawów cechy, którą często widzę w naszej mentalności – brak szacunku dla innych. Można domniemywać, że bierze się on z braku szacunku dla samych siebie, z naszych głębokich kompleksów narodowych, z autorytarnego, często brutalnego traktowania w dzieciństwie itd. Dochodzi do tego dość powszechny brak dobrego wychowania.

E. – Rzecz w tym, że jak na to wszystko patrzę ,to wypisz wymaluj powtarza się historia sufrażystek, które tylko za to, że walczyły o prawo do głosowania były bite przez policję, zamykane w celach z prostytutkami i morderczyniami, a nawet gwałcone przez policjantów w cywilnych ubraniach, co miało je zniechęcić do wychodzenia na ulice….

L. – Pozostaje mieć nadzieję, że aktualny rząd nie posunie się tak daleko.

E. – To dla mnie powtórka z historii, coś w rodzaju społecznego reality show, które jest równocześnie eksperymentem psychologicznym, pokazującym jak ludzie zachowują się w sytuacjach nawet nie ekstremalnych, a konfliktowych…

L. – W Polsce zostały po wojnie zakonserwowane z racji braku wolności pewne dawne postawy, systemy, ideologie, jak choćby ONR.

E. – Obrażanie może być atakiem lub reakcją obronną wynikłą z tego, że najpierw samemu się zostało obrażonym, ale w tym wypadku akurat nie zaczęły kobiety…

L. – Ludzie używający tego rodzaju określeń zapewne czują swoją słabość, swoją małość… Obrażanie innych, wynoszenie się nad nich jest być może w tym wypadku metodą poprawiania sobie samopoczucia…

E. – Od tygodni słyszy się w polskiej przestrzeni medialnej jakiś popisowy koncert chamstwa, prostactwa i powiedziałabym mizoginii. Podejrzewam, że owi panowie nawet nie wiedzą, co znaczy to słowo…

L. – Istnieje w wielu przypadkach prosta zależność między skłonnością do obrażania, a niskim poziomem wiedzy.

E. – To, że kobietę można obrazić w przestrzeni publicznej to fakt. Oburzenie jest wtedy, gdy kobiety decydują się wreszcie mówić „dość!”, w moim poczuciu o tysiące lat za późno… Powiedzmy sobie wprost, patriarchalne społeczeństwa nie są społeczeństwami ani miłości, ani tolerancji, ani opartymi na miłosierdziu i szacunku do człowieka, a podporządkowanymi, karzącymi surowo za wyjście poza ustalone schematy, choćby nikomu to krzywdy nie robiło.

L. – Wielu naukowców i publicystów mówi to samo co Ty.

E. – Kobieta, która w społeczeństwie powinna mieć raczej pozycję uprzywilejowaną – jeśli już o uprzywilejowaniu którejś z płci chcemy mówić – z racji faktu, iż to w jej brzuchu rozwija się człowiek, została sprowadzona do roli przedmiotu, bydlątka, która ma pokornie wydawać na świat nowe istoty, ale nic nie mówić. Przez cały czas mówi się o kobietach jak o inkubatorach, które nie mają myśli, uczuć (nie są w stanie świadomie wybrać partnera seksualnego, co zasugerował poseł Kukiz), nie odczuwają bólu, strachu, nie mają własnego życia. Mają być skazane na życie jedynie dla mężczyzn i służenie im swoim ciałem i całym istnieniem – albo poprzez wydawanie na świat dzieci, bez własnego zdania albo zajmowanie się domem. Kobiety maja pracować na rzecz społeczeństwa, ale na kształt tego społeczeństwa nie wolno im wpływać… To dla mnie najgorszy, bezlitosny rodzaj niewolnictwa ,który opiera się na zniewoleniu seksualnym  i społecznym.

L. – Oczywiście nie można zgodzić się na takie podejście do kobiet. Na pewno mężczyźni są im winni szacunek. I naturalnie każde społeczeństwo powinno zapewnić kobietom realną równość praw i maksymalną możliwą pomoc we wszystkim, co ma związek z ciążą i wychowaniem dzieci.

L. – Ja bym chciała żyć w społeczeństwie opartym na harmonii, z szacunkiem dla matki ziemi, społeczeństwie zbudowanym na szacunku do kobiet, ich mocy wydawania na świat, ale bez zmuszania ich do tego. Do zapłodnienia potrzebni są kobieta i mężczyzna, przy czym to kobieta jest zmuszana do bycia matką, mężczyzna się może „wypisać”, nikt go nie zmusza do bycia ojcem! Oczywiście odpowiedzialność spada wtedy na kobietę. Więc jeśli już mamy pod kogoś ustawiać społeczeństwo, to pod kobiety. Rzecz w tym, że społeczeństwa zbudowane na dominacji samczej siły są społeczeństwami pełnymi krzywd, patologii, zaburzeń społecznych. To, czego powinniśmy się uczyć, a czego brak w dzisiejszych dyskusjach – kiedy mówimy o „szacunku do życia” – to szacunek  do człowieka jako takiego i do człowieka  już narodzonego.

L. – Tak, dyskusje na te tematy obracają się niemal wyłącznie wokół kwestii aborcyjnych, a pomija się inne aspekty, np. zagadnienie pomocy rodzicom dzieci niepełnosprawnych. Podałbym tutaj jako wzór Szwajcarię, gdzie samotna matka wychowująca niepełnosprawne dziecko otrzymuje od państwa średnią pensję krajową.

E. – Ów szacunek do życia pomija szacunek do kobiet nie-matek, chociaż mężczyzna nie-ojciec jest postacią, która może być wręcz wzorem dla innych. Powiedzmy sobie wprost – powód, dla którego ktoś żyje samotnie powinien być jego prywatną sprawą, ale jak jest, możemy dziś zauważyć choćby na przykładzie postaci wiodącej w tym histerycznym sporze. I nie histerycznym z powodu protestujących kobiet, a z powodu tych, którzy słuchają grupy bezżennych mężczyzn, i to nie tylko księży, ale też pewnego wiadomego polityka.

L. – Jest oczywiste, że ludzie nie mający osobistych doświadczeń w kwestii kontaktów seksualnych, zapłodnienia, ciąży(w tym w byciu partnerem kobiety ciężarnej), wychowania dzieci itd. mogą się poruszać bardziej na poziomie ideologii, haseł, przekonań itp., a nie na poziomie rzeczywistych problemów.

E.- I to są ci, którzy postanowili decydować o życiu połowy ludzkości, od której sami się odgrodzili…

L. – Albo tak się ułożyło ich życie, że żyją w samotności…

E. – W przypadku kleru jest to ich decyzja wymuszona przez organizację, ale podjęta przez nich świadomie. Wydaje się ,że człowiek to istota, która ma przed sobą ogrom możliwości, potrafi rozwijać się na wielu polach, przeżywać mnóstwo emocji, a z jakiegoś powodu ten wachlarz uczuć, dobra, miłości, zachwytu, poszukiwania harmonii został zawężony dzisiaj w Polsce do dominacji opartej na czymś w rodzaju sadystycznej nienawiści…

L. – Pierwszy raz słyszę takie połączenie słów, ale ma ono dla mnie sens.

E. – Być może ta nienawiść nie zawsze wynika z sadyzmu, często z urazu, strachu, kompleksu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio kasta czy grupa niezamężnych kobiet postanowiła decydować o życiu mężczyzn w wymiarze społecznym i o ich najintymniejszych sprawach, równocześnie strasząc ich i obrażając, grożąc karą boską i czym tylko można, wypowiadając się w sprawach, o których przecież oficjalnie nie powinna nic wiedzieć.

L. – Zgadzam się, ale nie tylko księża i zakonnicy zabierają głos…

E. – To, co się dzieje obecnie w Polsce jest dla mnie nie tyle sytuacją sporną religijnie czy medycznie, ale wybuchem atawistycznych instynktów.

L. – Tak, mam podobne wrażenie. Niektórzy publicyści podejrzewają, że odwoływanie się do tych instynktów i stymulowanie ich jest wręcz elementem socjotechniki rządzącej partii.

E. – Gdyby naprawdę była mowa o narodzinach człowieka i jego rozwoju, to dziś z ogromnym szacunkiem skupiano by się na tym, jaką opieką i wsparciem społecznym otaczać kobiety oczekujące dziecka, jakie badania przeprowadzać, jaką pomoc medyczną im zapewnić. Nie czytałoby się o chamstwie i niemal sadyzmie na porodówkach, a o pomocy serdecznego, pełnego szacunku personelu. Kiedy czytam o ratowaniu życia, o wspieraniu go od pierwszych chwil porodu ,to ZAWSZE dotyczy to Jurka Owsiaka i jego działań, przy wsparciu wszystkich tych, którzy wrzucają do puszek tyle, ile mogą.

L. – Słyszałaś, że ostatnio środowiska związane z rządem atakowały go, obrażały, a niektóre instytucje państwowe zapowiedziały, że nie będą go wspierać?

E. – Tak, a przecież on od wielu lat poświęca swój czas i energię ratowaniu życia NARODZONEGO, choć jest przecież dziennikarzem muzycznym, a nie przywódcą duchowym. Ale to jest dowód na to, że wzorem do działań może być każdy, kto ma w sobie ogrom energii dobra, kto chce coś zrobić dla innych, a nie być przywódcą. Może to także dlatego, że Jurek Owsiak jest mężczyzną, który zna miłość do kobiety, do własnych dzieci i robi to co robi w poczuciu, że tak trzeba, a nie po to, aby oddawano mu pokłon i całowano jego czerwone okulary pochylając się w głębokim ukłonie.

L. – Dla mnie to jedna z najwspanialszych postaci współczesnej Polski.

E. – Jeśli ktoś miałby nauczać ludzi o dobru, miłości i szacunku do życia, to właśnie ten człowiek i – co ciekawe – jest to osoba najbardziej niszczona przez instytucję opierającą się na bezżennych mężczyznach, skazanych na życie w hipokryzji i ukrytych związkach, często ukrywających homoseksualizm lub pedofilię. Paradoksalnie ta ostatnia traktowana jest z pełnym zrozumieniem.

L. – Nie uogólniałbym aż tak bardzo, ale na pewno można znaleźć fakty, które zdają się popierać Twoją tezę.

E.- Gdybyśmy mieli poruszać się w kręgu pojęć religijnych, a konkretnie chrześcijańskich, to porównałabym Jurka Owsiaka do Jezusa, a atakujących go „dobrych katolików” do wspominanych w Ewangelii faryzeuszy i saduceuszy.

L. – Trafiłaś w sedno.

E. – Dziwne dla mnie jest, że ci, którzy wiedzą najwięcej o szacunku do życia, pracując na co dzień w hospicjach czy klinikach, czasem nie tyle nawet ratując ludzkie życie, co walcząc o samą możliwość ratowania go, nie są pytani o zdanie. Właśnie oni powinni opowiedzieć o tym, czym jest codzienne ratowanie życia…

L. – Z czym się wiąże, z jakimi trudnymi czy nawet tragicznymi wyborami…

E. – Jeżeli w szkołach mówi się o aborcji, powinno się mówić także o tym ,jak wygląda w praktyce szacunek do życia narodzonego…

L. – Tak! I o różnych problemach, które się z tym łączą.

*

L. – W moim głębokim przekonaniu tak skomplikowane i trudne sprawy nie powinny być objęte restrykcjami prawnymi. Optowałbym za wolnością wyboru, starając się jedynie pomóc kobiecie w podjęciu takiej decyzji, która w jej konkretnym przypadku (każdy przecież jest inny) byłaby najbardziej zgodna z tym, co dana kobieta uznałaby za „najmniejsze zło”. Używam tego ostatniego zwrotu w poczuciu, że nie ma w takich sytuacjach wyjść dobrych, można tylko starać się zminimalizować szkody.

Ogromnie ważne jest, aby społeczeństwo rozwijało postawę szacunku wobec kobiety. Czy wychowuje się chłopców w szacunku do kobiecości? Czy uświadamia się im, iż jedyną słuszną drogą zaspokojenia popędu seksualnego z udziałem kobiety jest bliskość cielesna tylko za jej wyraźną zgodą? Czy mówi się im, że także na nich spoczywa odpowiedzialność w kwestii unikania ciąży, jeśli nie jest wspólnym zamiarem przywołanie na świat nowego życia?

Jak traktują kobiety mężczyźni w Polsce? Jakie wzorce są przekazywane? Czy nie jest tak, że pokutują dawne schematy, klisze obyczajowe?

Przychodzi mi na myśl retoryczne pytanie – jak możemy traktować z szacunkiem ciało kobiety, jeśli codziennie widzimy, iż jest ono dźwignią reklam, często w odniesieniu do produktów niemających najmniejszego związku z tym, co być może usprawiedliwiałoby  – choćby po części – pojawienie się elementów nagości, jak np. w przypadku reklamy bielizny.

Jak wygląda w szkole podejście do kwestii ciała, seksualności itp. ? Jak to wygląda w domach? Jak traktują ojcowie, synowie, bracia, koledzy kobiety obecne w ich życiu prywatnym czy zawodowym?

Spójrzmy na nasz język – ile słów używanych za niecenzuralne ma związek z seksualnością, wyrażaną w sposób pogardliwy lub brutalny. Co tkwi w naszych umysłach, skoro używamy takich słów?

Ile zmian jest potrzebnych na każdym kroku, by seksualność zyskała w powszechnym odczuciu wymiar piękna i dobra… Ile zmian jest potrzebnych, by kobiety poczuły się szanowane  i doceniane…

Te zmiany potrzebne są – jak sądzę –  większości społeczeństw naszego świata. Bardzo chorego na brak szacunku i miłości…

 

 Foto – Edyta Pilichowska

Czytaj również